środa, 13 czerwca 2012

No time , No time..



 Niestety nie udaje mi się pisać tak często jakbym chciała , ale to nie moja wina, gdyż miałam problemy z siecią i z czasem.  Znalezienie tu dobrze działającego internetu , który ma dużą pojemność- niekończącą się po jednym tygodniu użytkowania, graniczy z cudem. Przepraszam . Ale udało się i wracam ze świeżą porcją zdjęć ( większość zrobionych już dawno).  Trochę zobaczyłam , poznałam i doświadczyłam,  a za niecałe  2 tygodnie zaczynam  szkołę.  Mam nadzieję, że dam radę. Nie będę się za dużo rozpisywać, bo zbyt wiele się wydarzyło i nie wiem nawet od czego zacząć.  W wielkim skrócie:   moja miłość do Australii cały czas rośnie !


A little bit of Adelaide : 




The City 






Botanic gardens
My campus




Taka tam szkoła


Alcohol drive thru
Cytryny , pomarańcze , grejpfruity na podwórku zawsze okaj
Glenelg Beach






Victor Harbor and Port Elliot : 

Uwaga !





Niebieskie pengłiny


 

Lama?





wtorek, 22 maja 2012

No worries , mate!


Witam wszystkich czytających! 

W końcu wzięłam się za pisanie  bloga , którego obiecałam prowadzić . Tak wiele się działo, że nie miałam na to wcześniej czasu. Nie zdołam opisać wszystkiego, co się wydarzyło,  bo tak naprawdę , uchwycić te 10 dni w jednym poście jest ciężko, ale już teraz chcę być na bieżąco . Tak więc pierwszy tydzień w krainie pięknych widoków , kangurów, surferów i... blackmilków, minął nie wiadomo kiedy. Australia, a konkretniej Adelajda to niesamowite miejsce . Jedyne do czego muszę się przyzwyczaić to ruch lewostronny i zmiana czasu, ale nie ma to większego znaczenia. Miasto  co prawda pełne kościołów , ale ma  urok (Nie zrobiłam zdjęć centrum w ciągu dnia, w czwartek nadrobię). Szkoły i uniwersytety wyglądają z zewnątrz  jak  kolosalne zamki. Ogólnie architektura robi na mnie tutaj ogromne wrażenie. Byłam w wielu miejscach , ale nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego.. Domy zaś,  zdecydowanie różnią się od Europejskich. Na podwórkach rosną palmy a w ogródkach pomarańcze, mandarynki, czy grejpfruity, zero ogrodzeń. Podoba mi się również położenie Adelajdy , ponieważ z jednej strony masz góry a z drugiej ocean, 2 w 1 pół godziny drogi od siebie.   Do tej pory miałam okazję poznać całą Australijską rodzinę (która jest cudowna),  pojechać do George Wildlife Park , gdzie zobaczyłam i karmiłam większość tutejszych zwierząt oraz spróbować mięsa z kangura, które w gruncie rzeczy było bardzo smaczne. Chciałabym  jeszcze raz serdecznie podziękować za te wszystkie możliwości. Dzisiaj nie mam żadnych planów- leniuchuję i odpoczywam . Postaram się dodawać wpisy ( krótkie) i zdjęcia każdego dnia, aby podzielić się przeżyciami, które będą- mam nadzieję- najlepszymi w życiu. Cheers!   


Poniżej załączam kilka zdjęć :

Cwaniak
Dolcze & Gibony

omnomnom
Mała drzemka
omnomnom z gracją


Specjalnie dla Ciebie Kasiu :* 


Najsłodsze zwierzę na świecie
Helloo 


 świnki cztery






Dingo
Isaac & Jaida (Sooo cute)





A tak wygląda filet z kangura